O czym opowiada Zombieland: Kulki w łeb?
Dekadę po premierze pierwszej części Zombieland, która w 2009 roku przebojem wdarła się na ekrany kin, zdobywając fanów na całym świecie, reżyser Ruben Fleischer powraca z kontynuacją – „Zombieland: Kulki w łeb” (oryg. „Zombieland: Double Tap”). Film kontynuuje przygody czwórki głównych bohaterów – Tallahasseego, Columbus, Wichita i Little Rock – którzy próbują przetrwać w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez zombie. Tym razem przyjdzie im zmierzyć się z nową rasą inteligentnych żywych trupów, własnymi problemami emocjonalnymi i… zupełnie nowymi towarzyszami podróży.
Zombieland 2 nie skupia się wyłącznie na zabijaniu zombie. To film o rodzinie, przyjaźni i akceptacji odmienności innych ludzi w skrajnych okolicznościach zagłady. Wszystko to zaprawiono sporą dawką czarnego humoru i widowiskowej akcji.
Kto występuje w Zombieland: Kulki w łeb? – Obsada i nowe twarze
Jednym z największych atutów sequela jest powrót uwielbianej oryginalnej obsady. W głównych rolach powracają:
- Woody Harrelson jako twardziel Tallahassee
- Jesse Eisenberg jako neurotyczny Columbus
- Emma Stone jako sprytna Wichita
- Abigail Breslin jako dorastająca Little Rock
Do czteroosobowej ekipy dołączają też nowi bohaterowie, którzy wnoszą świeżość i nowe spojrzenie na apokaliptyczny świat:
- Zoey Deutch jako Madison – stereotypowa „blondynka”, która niespodziewanie zostaje częścią grupy
- Rosario Dawson jako Nevada – twarda właścicielka Elvisowego motelu
- Luke Wilson i Thomas Middleditch jako zespoły-paralele głównych bohaterów
Chemia między aktorami, ich żywiołowe dialogi i błyskotliwe riposty sprawiają, że film ogląda się z przyjemnością niezależnie od upływu lat od poprzedniej części.
Jakie są opinie i recenzje filmu Zombieland 2?
Zombieland: Kulki w łeb spotkał się z ciepłym przyjęciem zarówno przez fanów, jak i krytyków. Wielu podkreślało, że film zachowuje ducha oryginału, jednocześnie dodając nową warstwę emocjonalną i rozwijając postacie. Często chwalono go za:
- Stabilny humor i trafione popkulturowe odniesienia
- Świetnie zrealizowane sekwencje akcji z dużą ilością zombie
- Rozbudowanie relacji między bohaterami
- Kreatywne sposoby eliminowania nieumarłych – zgodnie z nazwą „rule #2: double tap”
Na portalu Rotten Tomatoes film zdobył przyzwoite 68% wśród krytyków i aż 88% od widzów, co świadczy o dużej sympatii do tej absurdalnej, ale ciepłej komedii grozy. Miłośnicy gatunku docenią również autoironiczny ton i braki moralizatorstwa, które często przerysowują inne produkcje o końcu świata.
Gdzie obejrzeć Zombieland: Kulki w łeb w Polsce?
Wielbiciele zombie i niecodziennego humoru, którzy nie mieli jeszcze okazji nadrobić Zombieland 2, z pewnością zastanawiają się: gdzie obecnie można go obejrzeć legalnie? Dobrą wiadomością jest to, że film jest dostępny w wielu popularnych serwisach streamingowych.
W chwili pisania artykułu, Zombieland: Kulki w łeb można obejrzeć w Polsce na następujących platformach VOD:
- Netflix – dostęp naprzemiennie (warto sprawdzać, bo film często powraca do katalogu)
- HBO Max – jako część oferty Warner Bros.
- Amazon Prime Video – możliwość wypożyczenia lub zakupu
- Apple TV i Canal+ Online – jako film na życzenie (VOD)
- Google Play i YouTube – dostępny za opłatą
Dla osób preferujących fizyczne kopie – DVD i Blu-ray z filmem (w wersji polskiej) dostępne są w większości dużych sklepów z elektroniką oraz w księgarniach.
Zombieland: Kulki w łeb – czy warto obejrzeć kontynuację?
Zdecydowanie tak, choć zależy to od oczekiwań. Jeśli szukasz ambitnego horroru z głębią filozoficzną, to nie tu. Jeśli jednak chcesz spędzić nieco ponad półtorej godziny śmiejąc się, kibicując bohaterom i nieco… obrzydzając się kreatywnie upadłymi zombie scenami – Zombieland: Double Tap to idealna propozycja.
Film nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest. To rozrywkowa mieszanka grozy, komedii i kina akcji, która dzięki oryginalnej obsadzie i stylowi godnie kontynuuje dziedzictwo pierwszej części. I choć nie każdemu przypadnie do gustu styl żartów czy estetyka przesady, trudno odmówić twórcom pasji i luzu.
A na zakończenie warto wspomnieć o scenie po napisach – fani Billa Murraya z pewnością będą zachwyceni.
